Wieża była kiedyś reaktorem napędzanym substancją uznaną później za niebezpieczną. Reaktor został zapieczętowany ceglanym kołnierzem, który nadał mu wygląd baszty i sprawił, że cały budynek zaczął przypominać zamek. Na tarasie, otaczającym wieżę półkolem, stoją tabliczki ostrzegające przed niebezpieczeństwem i zakazujące przebywania w pobliżu, ale nie są zbyt skuteczne. Większość ludzi po prostu nie zapuszcza się w tę okolicę, a Ci, którzy się tu znajdą raczej nie przejmują się ostrzeżeniami. Do tej pory nikomu nic się nie stało.
Mury po jednej stronie „zamku” schodzą do jeziora ze złoto-zieloną wodą i mnóstwem rzadkich ptaków. Woda wypełnia też wysoko sklepione podziemia zamku, tworząc płytkie kanały, po których można pływać małą łódką. Czasami przemykają pod powierzchnią małe rybki, a szczęściarze mogą zobaczyć niezwykłe zjawisko – przepływające niedługie sznury paciorków, przezroczystych, ale ze ściankami mieniącymi się na fioletowo, niebiesko i zielono. Przy dotknięciu sznurek rozsypuje się na pojedyncze koraliki, które są świetnym dodatkiem do... makaronu.