30.7.06

Illustration Friday - Clean


well, I've finally decided to give in to the temptation :D

aparat

pożyczony do robienia zdjęć "szczurkowi" czyli małej czarnej koteczce,
a nam tymczasem tak pięknie zakwitł kaktus...

29.7.06

w wielkim skrócie

po dojściu do wniosku, że nie dam rady tego opisać,
uprzejmie donoszę, że śniło mi się, że rzucali wielkimi (średnicy ok 1m)płatami rybnymi i plastikowymi pudełkami z naczyniami i sprzętem kuchennym

26.7.06

rano

idę i myśli mi się niezbyt przyjemnie o pracy, a tu nagle z otwartego okna nade mną słychać "Opadły mgły i miasto ze snu się budzi..." Sto lat tego nie słyszałam.

biuro zwierząt zauważonych (kontratakuje)

- bocian piękny, spacerujący z samego rana blisko brzegu łąki, a tym samym blisko drogi (pierwszy raz widziałam go tak blisko samochodu)
- bocian przechadzający się po skoszonej trawie,
- dwa samotne grzywacze na drutach - siedziały pewnie w odstępie kilku kilometrów od siebie dokładnie w takiej samej pozie,
- dwa piękne szare ptaki (żurawie? czaple? nie mam pojęcia) na kawałku wyjątkowo zielonej zacienionej łąki pod lasem

25.7.06

dziwnie

można się poczuć, jak się dochodzi do skrzyżowania i widzi, że z dwóch stron przynajmniej zbliżają się powolutku czerwone samochody z charakterystycznym "L" na dachu.

21.7.06

wreszcie się doczekałam

i dostałam od razu od NKMK: Dreamfall!

20.7.06

biuro rzeczy usłyszanych c.d.

"z powodu skomplikowania pociągów, pociąg do Terespola odjedzie z opóźnieniem dziesięciu minut"

19.7.06

biuro rzeczy usłyszanych

no bo ja wiem, że moja tymczasowa szefowa jest ode mnie starsza tylko parę lat, i wiem jaki rodzaj muzyki lubi, ale zaskoczyły, rozśmieszyły i rozczuliły mnie dźwięki dochodzące dziś z jej pokoju - "One" Metallica

wygodnictwa stopień drugi

Pierwszy stopień wygodnictwa stacjowego większości pasażerów wysiadających u nas na stacji to "na przełaj przez pociąg". Wysiadamy z naszego pociągu na peronie drugim, wsiadamy do pociągu, który stoi na torze obok i wysiadamy po jego drugiej stronie, już na peronie pierwszym. W ten sposób grzecznie nie łamiemy zakazu przechodzenia przez tory ekhe, ekhe.
Co zatem zrobić, jeśli na peronie pierwszym chwilowo nie stają pociągi a za to tor został z jednego końca zamknięty czymś w rodzaju kładki z podkładów? Oczywiście wznieść się na drugi stopień wygodnictwa i przechodzić przez tę właśnie kładkę, grzecznie czekając na swoją kolej. A kładeczka zasługuje na drugi stopień, bo chociaż wąska, to jest cały czas - nie zamknie drzwi przed nosem, nie odjedzie o pół minuty za wcześnie, nie uwięzi człowieka w środku, zmuszając go do przejechania jednej stacji z powrotem... a jak kto odważny, to może nawet przenieść rower.

16.7.06

biuro zwierząt (nie do końca) zauważonych

- sarenka na poboczu tuż przy drodze (ale w takim miejscu, że aż nie chce mi się wierzyć, że była prawdziwa - wszystko wskazuje jednak na to, że była)
- duże szarawe ptaki z długimi szyjami i nogami a małymi główkami (z tej odległości wyglądały zarówno na jakieś czaplowate jak i na strusie)

13.7.06

wieści pogodowe

hehe, leje pięknie!
i nawet trochę burzy - tak śmiesznie, z kawałkiem błękitnego nieba naprzeciwko balkonu.

i jeszcze


wczorajszy księżyc

(no właściwie to już dzisiejszy, bo złapany 1:16)

ciekawe dlaczego

zawsze chce mi się jeść po północy.
(hyhy, Gremlinsy mi się skojarzyły)

A NKMK robi najlepszą na świecie pieczoną rybę.
I ziemniaczki zapiekane do tego też.
(zjedzone w porze obiadowej, oczywiście)

12.7.06

księżyc płonie

niemożliwe

popadało, nawet całkiem nieźle.
Jak dobrze.

7.7.06

a to zdjęcie


podoba mi się bardzo, chociaż wiem, że nic właściwie nie widać
(rowery na 'parkingu' naprzeciwko stacji w Amsterdamie)

drugi wyjazdowy kawałek wakacji

tak w skrócie, to:
pięknie, ach, pięknie; domy, domy, fajne, wąskie, czasem krzywe, z oknami na różnych poziomach, głownie ceglaste, często z okiennicami, czasem obrośnięte zielenią; wysokie wieże, z których można oglądać miasto w dole; muzea z historią miasta i sztuką holenderską, i takie ze sztuką aborygeńską; parki narodowe z wydmami, wrzosami, lasem, jeziorem, morzem, różnymi ptakami - również drapieżnymi, z szybowcami i muzeami, i z kudłatymi krowami szkockimi, i z nietoperzami i domkiem, do którego podchodzą sarenki; kanały wąskie i szerokie, z kafejkami i restauracjami albo przy samej wodzie, albo wzdłuż ulic powyżej; mostki łukowate albo zwodzone; upał; kompletny chaos pociągowy z zapowiadanymi co chwila kolejnymi zmianami peronu, na który pociąg ma wjechać; pyszne wielkie naleśniki z boczkiem i serem, które je się polane melasą; najlepsze na świecie australijskie lody; różne kaczki, łyski i łabędzie pływające w kanałach, czaple tuż za miastem brodzące przy brzegach kanałów albo siedzące na latarniach; kormoran nad jeziorkiem na obrzeżach miasta; odległości, które na mapach wydają się spore, a w rzeczywistości nie są duże; okropne ceny; dziewczyny w chustach i długich spodniach, dziewczyny ubrane modnie w krótkie spódnice i koronkowe legginsy do pół łydki (brr), śliczne dzieciaczki białe, brązowe, żółte i czarne; chińska dzielnica; dzielnica marokańsko-surinamsko-turecka; prawie wszystkie wózki dziecięce trójkołowe; kuszące złudnie przeceny ubraniowe; rozkopane ulice, remontowane domy i dworce; białe piwo z cytrynką i indyjskie danie na obiad; a, no i rowery, rowery wszędzie i "siedzonka" dla dzieci przypinane albo do bagażnika, albo do kierownicy, i różne przyczepki rowerowe, drewniane, albo z "namiotowym dachem", w których można wozić dzieci albo psy, i prawdziwe tandemy, i takie nie całkiem tandemy, z przednim rowerem dziecięcym, albo z dopiętym na pałąku kołem z kierownicą, siodełkiem i pedałami; no i lista miejsc, których nie zdążyliśmy zobaczyć, ale może następnym razem...
(o ile nasi gospodarze mili (a kochani byli bardzo. i ich rodzice/prawie teściowie też) będą jeszcze kiedyś chcieli nas gościć :D ale może nie daliśmy się im aż tak bardzo we znaki?)