26.1.06

A gdzie są...?

Zaprzyjaźniona 16-miesięczna (oj, prawie 17-miesięczna) dziewczynka umie już pokazywać gdzie jest nosek, oczka, uszka...
- Basiu, a gdzie są kwarki? - pyta tata.
- Tu. - odpowiada Basia, pokazując na kieliszek z winem, który trzyma tata.

P.S. bułeczkowe

drugiego dnia też dobre. Nawet trzeciego dnia rano dadzą się zjeść.

jemiołuszki

Duża gromadka siedziała w rządku na drutach i na drzewie obok. A jemiołuszki mają czubki i kolorowe końce skrzydeł i ogonków.

24.1.06

jak można robić bułeczki

Można np. wziąć przepis na calzone. (Bardzo fajny zresztą przepis - bierze się mąkę, drożdże, wywar warzywny, kminek i miód.) Wrzuca się wszystko do miski, w proporcjach zgodnych z przepisem (mniej więcej) i zaczyna się wyrabiać ciasto.
Tzn. wkłada się obie ręce do mazi i natychmiast radośnie i kompletnie się do niej przykleja. Miesi się to trochę, miesi, zupełnie bezskutecznie, ale za to wybuchając śmiechem co chwila. Wreszcie woła się NKMK, żeby trochę mąki dosypał. Procedurę powtarza się, aż ciasto przestanie się tak strasznie przylepiać i da się uformować w miękką kulkę. Kulkę wrzuca się do miski wysmarowanej masłem i nie zostawia się wcale w kuchni, bo tam straszne zimno wieje z okapu, tylko stawia się na stole przy kaloryferze. Oczywiście przykrywa się ściereczką.
Po godzinie mniej więcej odkrywa się ściereczkę i dziwi niesamowicie, że ciasto aż tak bardzo urosło. Potem, lekko przyklejając się znowu, należy uformować z ciasta plackowate kulki (obtoczenie w mące trochę zapobiega przyklejaniu). Dobrze by było naciąć je na górze tak jak kajzerki, ale do tego trzeba specjalnych zdolności (a może noża?), bo inaczej nacięcia zarastają.
Potem można już je upiec i cieszyć się, że tak ładnie wyrosły i mają chrupiącą, chlebową skórkę.
I ciekawe, czy jutro będą jeszcze dobre...

kredki, ach kredki kolorowe

Tak mi się skojarzyło ze zdjęciem z notki skafandrowej:
Bardzo lubiłam układać kredki według różnych schematów kolorystycznych (tzn. żeby jak najlepiej pasowały). Im więcej kredek, tym większa frajda oczywiście. No i te dylematy, czy po zielonych dać niebieskie, czy zdecydować się na drastyczną zmianę w postaci brązowej albo czarnej... :D

21.1.06

na dworze natomiast


sypie, a potem chrzęści i skrzypi.
Podobno -15.

19.1.06

klikam

na link do słownika.
"Podałeś puste słowo." odpowiada mi słownik.

17.1.06

chochlik?

reklamują nową książkę:
"Lata 30., Paryż, Sajgon, ZGROBNIA miłość, zemsta..."

16.1.06

zimno

Słońce wygląda jak księżyc. A na drzewach coraz więcej szronu (a może szadzi?) się gromadzi.

14.1.06

przemeblowanie

Bardzo wielką frajdę sprawia mi składanie kompa z NKMK.
I taką mam fajną nową płytę... na szczęście bez "wyśnionej" opcji :D

gawronie gonitwy

Jeden miał kromkę chleba w dziobie. Drugi usiłował mu ją odebrać. Gdy ten pierwszy przysiadł na modrzewiu, drugi usiadł na gałęzi powyżej i co chwila podlatywał trochę bliżej tamtego. Zauważył to trzeci i usadowił się poniżej. Wreszcie pierwszy nie wytrzymał napięcia i z kromką w dziobie poleciał dalej, ścigany przez drugiego.

hmm

Przypracowy park wyglądał wczoraj brudno i obrzydliwie - jak jeden wielki psi kibelek.
Poza tym na chodniku w beżowej śniegowej kaszce tuż przy wejściu leżała łyżeczka, a kawałek dalej widelec.

znów wielkości drozda?

Siedział na gałęzi. Miał biały brzuszek i dwie rdzawe plamy w okolicy gardła.
Chyba sobie kupię atlas ptaków.

10.1.06

9.1.06

co myślą niektóre choinki


(np. nasza)

nie-zdjęcie poranne

lekko zamglona, oświetlona skośnymi promieniami słońca uliczka z niskimi willami, a na jej końcu wysoki budynek, który w tym świetle wygląda jak wycięty z cienkiego szarego papieru

niesamowita jest czasem ta nasza ulica

kiedyś tuż przede mną przebiegła wiewiórka i przez chwilkę była na płocie, na wyciągnięcie ręki ode mnie. Dziś na płocie pod świerkami usiadł ptak (jakiś taki jakby drozdowaty) i siedział sobie spokojnie jak przechodziłam może nawet mniej niż pół metra od niego.

na odmianę

śniło mi się, że zamawialiśmy płytę główną, w której "opcją standardową" był ZAPACH

8.1.06

Sny to bardzo dziwna rzecz

Śniło mi się, że miałam trzy ręce. I jedna mi zdrętwiała.

3.1.06

do pracy

przed furtką "pracową" stała wrona i patrzyła gdzieś w okolice klamki... nowa koleżanka?

niebo

niebo było dziś rano jasno-fioletowe (albo ciemno-liliowe)

1.1.06

zauważone z pociągu

gawron, siedzący na murku i gapiący się w dół tak, że widać mu tylko sterczący do góry ogon

a jeden kotek płochliwy

schował się w wersalce. Wygoniony został stamtąd przy ścieleniu łóżka.
A potem, w środku nocy, okazało się nagle, że kotek znowu w jakiś tylko sobie wiadomy sposób schował się w wersalce, mimo że była rozłożona.

Było:




i "Czterej pancerni", i jakiś niedokończony horror, i fajerwerki oglądane z tarasu, i duużo śniegu, i dobre jedzonko, i uśmialiśmy się fajnie...