Lubię ślady ptasich łapek na śniegu.
A nie wiedziałam, że gawrony się lubią "kąpać" w śniegu. A przynajmniej dwa najwyraźniej lubią.
29.11.05
28.11.05
a NKMK
wynalazł wszystkie religie. Celowo. :D
Labels:
rozsypana układanka
chwila konsternacji
Pociąg stanął grzecznie na stacji. I otworzył drzwi od strony torów, zamiast te od strony peronu.
Labels:
na torach
ćwierkający krzak
pełen napuszonych kulek wróbli
Labels:
skrzydlate
27.11.05
koty, koty wokół nas
Rano skończyłam słuchać książki, w której jednym z głównych bohaterów był kot.
Potem, przed domem, czarny kotek z krzywym łebkiem siedział u stóp drzewa i wpatrywał się w coś intensywnie.
A jeszcze kawałek dalej piękny bury kot w zygzakowate paski przebiegał ulicę na "niskich łapkach".
Potem, przed domem, czarny kotek z krzywym łebkiem siedział u stóp drzewa i wpatrywał się w coś intensywnie.
A jeszcze kawałek dalej piękny bury kot w zygzakowate paski przebiegał ulicę na "niskich łapkach".
Labels:
koty
rozsypana układanka
Jak się chce zbierać różne "obrazki" przez cały tydzień, bez zapisywania, to po drodze troszkę się gubią.
Ale na pewno były sobie 3 gromadki - kawek, gołębi i gawronów, szukające jedzenia na zaśnieżonym trawniku, ale każda gromadka osobno...
Było też pięknie zimowo przez chwilkę, z prószącym śniegiem i pomarańczowymi latarniami ...
Była pyszna "zimowa" herbatka z cytryną i pomarańczą, podpijana NKMK i równie pyszna pizza, z której zjadłam 2,5 kawałka, bo musiałam wracać do pracy...
Ale na pewno były sobie 3 gromadki - kawek, gołębi i gawronów, szukające jedzenia na zaśnieżonym trawniku, ale każda gromadka osobno...
Było też pięknie zimowo przez chwilkę, z prószącym śniegiem i pomarańczowymi latarniami ...
Była pyszna "zimowa" herbatka z cytryną i pomarańczą, podpijana NKMK i równie pyszna pizza, z której zjadłam 2,5 kawałka, bo musiałam wracać do pracy...
Labels:
rozsypana układanka
21.11.05
w:
- parku już zimno, chociaż słonecznie
- pracy stanowczo za ciepło
- pracy, jak się otworzy okno, ciut za zimno
- pociągu rano ciepło i pusto
- pociągu wieczorem zimno i ciasno
- domu DOBRZE :D
- pracy stanowczo za ciepło
- pracy, jak się otworzy okno, ciut za zimno
- pociągu rano ciepło i pusto
- pociągu wieczorem zimno i ciasno
- domu DOBRZE :D
Labels:
rozsypana układanka
inny dziwny pociąg...
...miał plastikowe szyby zamiast ścianek "działowych" i w ogóle nie miał drzwi na hmm korytarz
Labels:
na torach
20.11.05
mniam
Dostaliśmy dziś "nieco" spóźniony, ślubno-rocznicowy prezent. Pyszne gofry wychodzą. A wypróbowałam przepis z instrukcji. Tylko cynamonu trochę dodałam. Mniam. NKMK też smakowały.
Labels:
rozsypana układanka
18.11.05
skrzydlate
Chodziła sobie ze stadkiem gołębi. Miała piękne czerwone nogi. Tylko nie wiem, jak odróżnić mewę od rybitwy.
Labels:
skrzydlate
17.11.05
kar, kar!
Nasz najmłodszy kolega wpadł dziś do nas do pokoju, wołając radośnie, że śnieg pada. Faktycznie kilka śnieżynek unosiło się w powietrzu. Potem przez kilka minut nawet sypało dość gęsto i zrobiło się zimowo, ale po chwili wróciła mżawka. Nic to. W każdym razie nasz pierwszy śnieg w tym roku.
Labels:
raport pogodowy
okno
Niby miasto na nizinie. A w oknie naprzeciwko odbijały się dziś góry.
Labels:
rozsypana układanka
żółto i iglaście
Na drodze do pracy mam przynajmniej dwa dywaniki z modrzewiowych igieł. Pachną choinkowo.
Labels:
rozsypana układanka
pusto
Dzisiaj nie było nie tylko czarnego kota, ale nawet czerwonego samochodu.
Labels:
rozsypana układanka
chyba gwoli wyjaśnienia
Hm, dość często zauważam takie różne małe scenki czy obrazki, teoretycznie zupełnie bez znaczenia, które jednak zapadają mi w pamięć. I jakoś tak mam ochotę gdzieś je zapisać.
Labels:
rozsypana układanka
15.11.05
dziwny pociąg...
... miał prawie wszystkie siedzenia ustawione tyłem do jazdy. A na półce ktoś położył dużego, świeżego ananasa.
Labels:
na torach
kotek
Wczoraj z okna czerwonego samochodu łepek wystawiał czarny kotek. Dopiero z bliska okazało się, że nie siedział w samochodzie, tylko na masce.
A dziś nie było kotka, tylko ślady łapek na masce tego samego czerwonego samochodu.
A dziś nie było kotka, tylko ślady łapek na masce tego samego czerwonego samochodu.
Labels:
koty
no jednak to muszę zapisać
Śniło mi się, że byłam Kaczorową. Działo się to w Toronto, była zima, a jako lekarz - letnik (!) przyjmował mój pan doktor. Usiłował się ze mną jakoś dogadać po angielsku i francusku, wreszcie powiedział mi, że będę miała bliźniaki ("neptians" w jego wykonaniu). I te bliźniaki miały się nazywać Leszek i Kiszek.
Labels:
sny
Subscribe to:
Posts (Atom)
