31.12.05

Szczęśliwego Nowego Roku





a tak nas na koniec tego starego roku zasypało...

28.12.05

zagadka





niezbyt trudna

przerwa obiadowa

gromadka ptaków w rozmiarze drozda mniej więcej, które z zapałem obżerały jarzębinę

odśnieżanie

a na dworcu, w podziemiu, na peronie stał sobie pan w czerwonym roboczym ubranku wygodnie oparty o łopatę do odgarniania śniegu

biuro rzeczy zauważonych

w odstępie kilku minut:
- puszka po piwie na bramce od metra
- butelka po wódce na chodniku
- różowa rękawiczka na parapecie

przyprószyło trochę

a śnieg rano jest nie tylko niebieski (w cieniu), ale też liliowy (w półcieniu) i żółtawy albo różowy (w świetle latarni)

27.12.05

26.12.05

na przyszły rok


żeby były przynajmniej tak samo miłe, tylko zdrowsze (no i z odrobinką śniegu chociaż)

23.12.05

a kawałek dalej...

...modrzewiowe wróble, siedzące rządkami na gałęziach

kontrasty

Rano czasem widuję drobniutką starszą panią prowadzącą na smyczy potężnego, choć też już niezbyt młodego wilczura. Dziś podsłuchałam, że wilczur nazywa się Kajtuś.

22.12.05

raport pogodowy

Wyjątkowo błyszczące płatki śniegu padają z nieba. Co więcej, na ziemi dalej migoczą.
A w ogóle to mgła.

21.12.05

nie-zdjęcia

1. pojedynczy sopel zwisający z latarni i świecący bladozielono
2. obsypana śniegiem jarzębina, która z daleka wygląda jakby kwitła na różowo
3. zegary na stacji zasypane śniegiem tak, że widać tylko cieniutki paseczek tarczy u góry

19.12.05

kolory

Rano, jak już jest prawie zupełnie jasno, cienie na śniegu pod świecącymi na pomarańczowo latarniami są całkiem niebieskie.

18.12.05

ale za to przy okazji


zupełnie nie świąteczna radosna twórczość się pojawia

jak zwykle koty

Nawet w przedświątecznym szaleństwie zakupowym nie da się nie zauważyć kota, który na niskich łapkach przebiega przez ulicę między samochodami i unikając piszczącej dziewczynki znika pod płotem koło urzędu miasta.

wymyślanie pocztówek świątecznych


nie jest łatwe.

13.12.05

czerwony samochód c.d.

Ostatnio do czerwonego samochodu wsiadał czarny pies. Czarnego kota nigdzie w pobliżu nie było.

no dobrze

może już dawno nie wychodzę na pole, ale na choince chyba dalej wieszam bańki a nie bombki

11.12.05

wedlowska choinka


było ciemno

a potem jeszcze powiał wiatr

Północne koty

Wracaliśmy do domu prawie o północy. Szliśmy pustą ulicą, a tu kawałek przed nami coś śmignęło przez jezdnię, przefrunęło prawie nad dolną poprzeczką furtki, po czym zwolniło na podwórku. Kot, biały z ciemnym ogonem. Powoli zniknął gdzieś w czeluściach podwórka.
Za chwilę przez ulicę znów coś przemknęło, przeskoczyło nad w tym samym miejscu furtki, ale tym razem pobiegło dalej przez podwórko. Drugi kot, mniej więcej biały, z czarnym ogonem.
Poszliśmy dalej, a tu... trzeci kot śmignął przez ulicę i furtkę, tak jak jego poprzednicy. Ten był łaciaty, czarno-biały, również z czarnym ogonem.
Czekaliśmy jeszcze chwilę, ale czwarty się nie pojawił.

10.12.05

No bo co kogo obchodzi

że chociaż chodzę do parku codzienne od pół roku prawie, to dopiero teraz zobaczyłam, że zaraz za parkiem są kamienice z bardzo skomplikowanymi dachami, takimi z czerwonej dachówki, z różnymi spadkami i zakamarkami i nawet balkonikami na rogach domu...
że chociaż było zimno i padał śnieg z deszczem, to parka wróbli pluskała się w kałuży...
że chociaż zwykle widziałam gawrony siedzące na drzewach pojedynczo, to na jednej gałęzi siedziała para - nastroszone, przytulone, nieruchomo patrzące w dal...
że na szczycie dachu siedziały rządkiem gołębie, od brzegu aż do komina...
że sikorki śmigały wśród krzewów i starały się przekrzyczeć gawrony...
No kogo to może obchodzić?

7.12.05

czarny kot i czerwony samochód c.d.

Ostatnio czerwony samochód przyjechał własnie jak przechodziłam, a czarny kot wyskoczył z podwórka na chodnik i zaczął miauczeć na powitanie zanim jeszcze pani z samochodu wysiadła.

5.12.05

tak mi się skojarzyło...

Moja siostra kiedyś mówiła: to ja sobie tylko SZYBKO obejrzę film i już będę... (wstawić dowolną czynność)

4.12.05

mmm

Białe piwo to bardzo dobry wynalazek. I fajnie je podpijać NKMK.

eksperyment kulinarny

Zastyga w kuchni. Wygląda zupełnie "niewyjściowo". Ale chyba będzie smaczny.
Robi się go z ze świeżego imbiru, pomarańczy i roztopionej czekolady.

I znowu

mgła piękna i gęsta.


trudno ją uchwycić z balkonu

3.12.05

śniły mi się...

...wielkie pomarańczowe pająki krzyżaki, które musiałam zabić. Brr.
A przecież na ogół nie mam nic przeciwko pająkom.